Moje miejsca w internecie

sobota, 11 maja 2013

Ile waży.....

Znalazłam fajna stronę, która pomaga mi w liczeniu i przeliczaniu kalorii, normalnie tego nie robię, bo przy diecie Gacy jest to niepotrzebna, ale z ciekawości można sobie powrzucać i sprawdzić co ile waży i ile ma kalorii. Zapraszam :)



środa, 13 marca 2013

Dietetyczne Spaghetti :)

No i wyjdzie na to, że się zrobił blog o gotowaniu....ale nie mogę się oprzeć dzieleniu się swoimi pomysłami na dania "gacowe" w nowej wersji. Do systemu weszła nowa tłuszczówka, opierająca się na kurczaku na maśle...cud miód i malina :) Ja zrobiłam dietetyczne spaghetti:

SKŁADNIKI:

75g mięsa mielonego z kurczaka
2 pomidorki koktajlowe
75 g  cukinia ( w sumie warzyw ja mam mieć 100g na posiłek)
przecier pomidorowy Pudliszki z Bazylią ( uwaga na sól! Ten akurat nie ma)
Masło bez dodatków z Mlekovity
Fit Up Kamis do makaronów


Mięsko dusimy na patelni na odrobinie wody, potem dodajemy przecier pomidorowy i na końcu ścięte paski z cukinii. Pięknie miękną i wyglądają jak wstążki makaronu :) Na końcu dodajemy zalecaną porcję masła na posiłek  ("na oko" łyżeczkę), podsypujemy Kamisem i dalej dusimy kilka minut.

 Voila - gotową potrawę ozdobiłam pomidorkami i tulipanem, który się ostał z 8ego marca :)

Smacznego!


 A w między czasie moja Tosia też gotowała z mamą i oto efekt jej pracy :) Chyba też przymierza się do kulinarnego bloga ;)















piątek, 8 lutego 2013

Marchweka z jabłkiem :)

Kiedyś założyłam sobie, że to nie będzie blog kulinarny, ale z biegiem czasu okazuje się, że mam dużo pomysłów na jedzenie, szczególnie to w wersji "gacowej". Dzisiaj marchewka z jabłkiem, która pojawia się u nas w diecie metabolicznej i prawdę mówiąc zawsze ten posiłek sprawiał mi kłopot. Więc wymyśliłam surówkę/sałatkę. Zapraszam:)
 SKŁADNIKI: 
1 jabłko - 160g
mandarynka - 40g 
marchew - 150g
słodzik w płynie
duuuuużo cynamonu 
mrożona cytryna/lub sok z cytryny

 Zapomniałam sfotografować mandarynki, ale chyba każdy wie jak wyglądają ;) Mała rada, jeśli marchewka wam trochę przywiędła i jest miękka włóżcie ją do zimnej wody na godzinę - niech się troszkę napije - w końcu to korzonki :)
 Jabłko obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnuszka, podlewamy trochę wodą, dodajemy cynamon i ociupinę słodzika w płynie ( jeśli jabłko jest słodkie ten punkt możemy pominąć)

Po chwili jabłko puści sok i taką mieszaninę dusimy mieszając przez kilka min, aż jabłka będą miękkie.
 Mandarynkę kroimy w kawałeczki, studzimy jabłka, a marchewkę ucieramy na wiórki.
 A tu wynalazek:) Mrożona cytryna. Pomysł sprzedała mi koleżanka i w zimie bardzo się taka "przyprawa" sprawdza, jest oczywiście źródłem wit. C :) Cytrynę sparzamy wrzątkiem i wkładamy do zamrażalki, Ścieramy ją na drobnych oczkach jako dodatek do ryb/surówek i czego tam chcemy :) Moja jest już trochę sfatygowana, bo dużo używamy p.s. to już druga tej zimy :)
 Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy na 30min, a jak nie chcemy czekać to nie odstawiamy tylko zjadamy :) Smacznego :)

sobota, 12 stycznia 2013

Sportowcy nigdy nie zwalniaja przed metą....




 
Minął rok mojej przygody z odchudzaniem, jak patrzę na siebie sprzed 30tu paru kilogramów to się nie poznaję, jest mi wręcz siebie żal czasem...Zostało mi tak naprawdę niewiele do upragnionego celu i 5tki z przodu, ale właśnie to niewiele to jakaś straszna bariera nie do przejścia od kilku (!) miesięcy...Cały czas krążę wokół celu, dietuję dzielnie przez 4dni, a potem...potem nachodzi mnie chęć nagrodzenia siebie, że tak dzielnie wytrzymałam te kilka dni i zjem kilka śliwek suszonych więcej, dokończę za córkę budyń ( przecież to w końcu kilka łyżeczek) nic się nie stanie...a właśnie, że się stanie burzę wszystko co zbudowałam, wprawdzie nie tyję, ale plan rozpędzenia metabolizmu ( o co w końcu chodzi w Gaca System) bierze w d...Miałam wczoraj konsultacje z Anią Całką, którą możecie zobaczyć tutaj: Anna Całka - metamorfoza i powiedziała mi bardzo mądre zdanie, które chyba w końcu dotarło do mojej pustej mózgownicy ;)

 " Sportowcy nigdy nie zwalniają przed metą tylko przyspieszają"

Kurcze! To takie odkrywcze....tyle przebiegłam, tyle się nastarałam, a teraz zamiast rozpędzić się i dokończyć to co zaczęłam w iście zwycięskim stylu to ja się bujam i oszukuje sama siebie, że dobrze jest jak jest. Otóż NIE JEST! Dlatego od momentu pobrania nowej diety gramatura zgadza się co do mikrograma, przerwy między posiłkami równo 4h, co pół h szklanka wody i kurde biegnę dalej. Bo tak naprawdę najszczęśliwsza jestem jak kilogramy spadają, ciuchy robią się za duże na mnie, a ja czuję, że mam kontrolę nad sobą swoim jedzeniem, wyglądem i mogę wszystko ;) Zaraz się odezwą głosy, że "anorektyczne" gadanie mi się włączyło, ale uwierzcie do anorektyczki jest mi bardzo, bardzo daleko ;) Znajomi, rodzina mówią mi, że już wystarczy odchudzania, że będę za chuda itp. ale wiecie co najważniejsze jest jak ja się czuję, a ja się nie czuję jeszcze ze sobą komfortowo, pełna jestem samokrytycyzmu i może to dobrze w końcu podstawa to mieć cel i do niego dążyć. To tyle....będę teraz częściej pisała, nagrywała bo muszę się skoncentrować na czymś innym niż "podjadanie" ;-P

p.s, mój absoluty number one ostatnich dni Jessie Ware 


czwartek, 18 października 2012

Czas Dyni :)

Rozpędzam się z kulinariami na blogu, ale muszę pokazać Wam co wymyśliłam fajnego, tzn. dynia makaronowa została wymyślona juz pewnie bardzo dawno temu ;) ale ja z niej skorzystałam dzisiaj. Od jutra zaczynam znów tłuszczówkę i zamiast tradycyjnych warzyw do moich klopsików z karkówki będę używała właśnie dynię makaronową. Będzie nam potrzebna średnia dynia makaronowa, ociupinka oliwy z oliwek i piekarnik:) Myjemy dynię, przekrajamy ja na pół, wyjmujemy ze środka pestki. Ostrym nożem nakłówamy skórkę w kilku miejscach. Tak przygotowaną układamy na blaszce posmarowanej oliwą z oliwek miąższem do dołu. Całość wkładamy do nagrzanego piekarnika do 190oC z termoobiegiem. Pieczemy 30min, po tym czasie odwracamy dynię na druga stronę i pieczemy jeszcze 20min. Po upieczeniu wygląda ona tak:


Bierzemy widelec i wygrzebujemy ze środka nitki makaronowe ;)

( na zdjęciu jeszcze parują, bo nie mogłam doczekać się efektu i robiłam "na gorąco")

I tym oto prostym sposobem mam całe pudełko makaronu na dni tłuszczowe :)


SMACZNEGO ! ;)


niedziela, 14 października 2012

Jak powstał mój pierwszy tatuaż ;)

Witajcie! Z zamiarem zrobienia sobie tatuażu nosiłam się od wielu lat, ale zawsze miałam takie przekonanie, że tatuaż powinien coś znaczyć dla "nosiciela", że powinien mieć jakieś przesłanie. W końcu wymyśliłam, sama sobie "poskładałam", zaniosłam na pendrive do studia i oto od tygodnia jestem szczęśliwą posiadaczką tatuażu na nadgarstku :) Jak było możecie zobaczyć na filmie poniżej, zapraszam:



muzyka Maroon 5 "One more night"

piątek, 28 września 2012

Kulinarnie :)

Nigdy nie podejrzewałabym się o to, że zamieszczę tu jakieś przepisy, ale dumna jestem jak paw z tego co upichciłam, a poza tym jest to potrawa/danie dozwolona w "gacowaniu" to się może komuś przyda :) Dzisiaj upiekłam.....ketchup :) Tak, nie ugotowałam, ale upiekłam :) Wszytko przez to, że w moim bloku był dzisiaj pożar i odcięli nam gaz i ostałam się z wszystkim produktami do ketchupu, kombinowałam i wsadziłam to wszytko w piekarnik. A oto przepis i fotorelacja:)

1,5kg pomidorów (sparzonych i obranych ze skórki)
1 żółta papryka
2 czerwone cebulki
pieprz mielony
lubczyk
 ( ja użyłam mrożonego, koperek,lubczyk, pietruszkę siekam i mrożę w małych pojemnikach, mam potem w zimie powiew lata:))
suszony czosnek
bazylia
słodka mielona papryka
ziele angielskie
liść laurowy
słodzik do smaku
cytryna
Nie jestem w stanie podać proporcji przypraw, bo wszystko robiłam na oko, doprawiajcie wg. uznania  i podniebienia :)
wrzuciłam to wszystko do naczynia żaroodpornego i piekłam najpierw 30min pod przykryciem, a później 15min bez przykrycia w temp. 200 st C z termoobiegiem
Po tym czasie wyglądało to tak:
Zapach, który rozszedł się po domu cuuudny :)
Zmiksowałam to na gorąco blenderem i zapakowałam w słoiczki żeby mieć na dłużej. Chyba powtórzę tą operację niedługo i zrobię więcej, na długie zimowe dni...chociaż może wtedy już nie będę na diecie ;)
3 słoiki lądują na pawlaczu, a pojemnik w lodówce na bieżące "wydatki" Może komuś się przyda taki jesienny przepis:)
SAMACZNEGO!

wtorek, 18 września 2012

Po co byłam w Warszawie:)

Wiecie, że podróżowałam ostatnio sporo, ale nie wiecie po co tak jeździłam :) Otóż przygotowujemy się w Team Talk Fusion Poland do wielkiego wydarzenia jakim jest przyjazd Minh Ho do Polski. Kto to jest możecie przeczytać tutaj:







A ja zapraszam na osobiście:) p.s. jest to jedna z niewielu okazji żeby zobaczyć mnie w sukience ;) hahaha żartowałam, zapraszam na film :) p.s. jeśli chcecie więcej informacji proszę o kontakt mailowy lub telefoniczny :)



sobota, 15 września 2012

Ciekawy pomysł na post :)

Jestem ogromną fanką innych blogerek, bardzo często czytam, podglądam, komentuję. Zauważyłam ostatnio fajny trend na posty " mój tydzień/miesiąc w obiektywie mojego telefonu" Ponieważ ja ostatnio zalatana na maksa bardzo mi to pasuje bo czasu mało, a kilka fajnych zdjęć się z zeszłego tygodnia nazbierało :)

Piękna niedziela w parku, tradycyjnie kaczki były karmione :)



Najpiękniejszy usmiech na świecie :)
 


Potem ruszyłam do Warszawy, objeździłam się komunikacją miejską i parę miejsc zobaczyłam :)


 Widok z pięknej sali konferencyjnej na 12 tym pietrze ;)




Złote Tarasy konstrukcje arcy ciekawe :)
 

 Pracowaliśmy w różnych miejscach, tutaj Adam nagrywa videomaila w Swiss Caffe



A tu praca grupowa, Marta nas z zaskoczenia sfotografowała :)

 

 Sklepy też zwiedzałam, zafascynował mnie w Almi Decor koń naturalnych rozmiarów :)




Madziul takie cuda z kwiatków tworzy, nie mogłam się oprzeć :)


Byłysmy na obiedzie w Planet Suhi, ja oczywiście ze swoim pudełkiem :) Dieta górą :)



 Widoki :)





 Przepiękny uśmiech Karoliny, pilotki "Chudniesz Wygrywasz" z Warszawy



 Jeździłam metrem, dzisiaj rano facet w pełnym umundurowaniu w kasku....ciekawe, ciekawe, nie mogłam się oprzeć :) Przypominają mi się freaki z nowojorskiego metra :)



 Dwie Karoliny w metrze :)



 Zadowolona z pobytu w Warszawie:) Wracam tam na początku października na Wielkie wydarzenie :) Ale o tym kiedy indziej :) ciao




niedziela, 9 września 2012

Drewniana rocznica

Dzisiaj wpis będzie rocznicowy :) Wczoraj 8.09 mieliśmy z M. piątą rocznicę ślubu :) W "slangu" nazywana drewnianą stąd tytuł :) Bardzo miło spędziliśmy wieczór, wymieniliśmy się prezentami, ja dostałam najfajniejszy, praktyczny prezent - dwie sukienki ;) M stwierdził, że lepszy taki praktyczny, niż taki, który "zużyję", a ponieważ jesteśmy wybitnie kreatywni stanęło na sukienkach, których nigdy nie było w mojej szafie za dużo ( czyt. nie było wcale), a w których teraz się całkiem nieźle prezentuję :) Jak będę miała trochę więcej odwagi to kiedyś wrzucę zdjęcia ;) Małż dostał ode mnie piękny portfel i książkę naszego ulubionego, ostatnio autora Child'a 



Acha było też mini ciastko dla M. i Tosi :) Tosia zażyczyła sobie świeczek, żeby dmuchać i nie mogła się doczekać :)


Dmuchała bardzo dzielnie :) No i oczywiście były też kwiaty :)


Wpis jest pełen uśmiechów, bo jak mogłoby być inaczej :)

Teraz 3 słowa do mojego najwierniejszego kibica, motywatora i sędziego: Kochany bardzo dziękuję Ci za te lata spędzone razem  i ciągle się dziwię jak Ty mogłeś się ze mną ożenić jak 5 lat temu wyglądałam jak 4panny młode na raz :) To chyba jest jednak miłość :) KTC :)