Moje miejsca w internecie

piątek, 16 stycznia 2015

Noworoczne postanowienia.....






Echhhh no i już jest 2015, jest już nawet od dwóch tygodni ;) Zdecydowałam się dopiero dzisiaj na wpis o noworocznych postanowieniach, bo dziś jest wyjątkowy dzień, dziś mój syn kończy 9 miesięcy to trochę tak, jakby kolejna ciąża mi minęła. Jaki jest? Cudny, radosny, ciekawski, potrafi się wściec, boi się naszego psa, ale nie przeszkadza mu to w podjadaniu karmy z jej miski ;) Aaaaa najważniejszą jego cechą jest to, że on nie śpi!!! Wstaję do niego w nocy średnio 6razy, dziś pobił rekord wstawałam 8....nie pamiętam kiedy przespałam ciągiem 3h. Jestem skrajnie zmęczona i każdego wieczoru łudzę się, że to właśnie będzie ta noc kiedy Stasio prześpi więcej niż 1,5h, moje złudzenia rozwiewają się w okolicach 23 kiedy następuje pierwsza pobudka ;) O Stasiu i jego niespaniu mogłabym długo, ale ja nie o tym chciałam. Jestem teraz w takim momencie życia, że nie wiem co ze sobą robić, nie mam pomysłu na pracę, zajęcie, chciałbym dużo, wydaje mi się, że dużo mogłabym tylko właśnie co.... i dzisiaj, a właściwie już wczoraj mnie olśniło. Napisałam koleżance na blogu komentarz, że najlepiej byłoby znaleźć to co się robi w życiu najlepiej, a później robić to z pasją i zadowoleniem......i tu zadałam sobie życiowe, kluczowe pytanie ;) Co ja umiem dobrze robić, albo co mi w życiu najlepiej wyszło? Po pierwsze najlepiej to mi moje dzieci wyszły :D Ale na dwójce pozostanę  ;) Drugą rzeczą, która mi fantastycznie swego czasu wychodziła to było odchudzanie ;) Nie oszukujmy się do mojej figury z przed ciąży brakuje mi jakieś 20 jak nie 30 kg ;) 20 tygodni leżenia plackiem, później trudny poród, cesarka, ogarnianie dwójki maluchów i zupełnie przestałam myśleć o sobie. Ale basta, stop, koniec ponieważ odchudzanie dobrze mi wychodziło pora do niego wrócić z pełnym oddaniem i energią. Zaczęłam 5.01 od tego dnia nie jem słodyczy, jeny jak było ciężko na początku...masakra, ale teraz już jest ok, nie ruszają mnie, zresztą w domu nie mamy nic słodkiego więc pokusy nie ma. Nie mam szans póki co na powrót na siłownię więc szukałam ćwiczeń do robienia w domu, ćwiczę z Mel B ( masakra jakie mam zakwasy, ale miną ;)) Do diety wg Gacy nie mogę puki co wrócić, bo nadal jestem mamą karmiącą, więc robię swoje wariacje jedzeniowe, ale trzymam się schematu: regularne odstępy między posiłkami, dużo wody, około 1200 kcal dziennie. Moim przyjacielem została aplikacja Endomondo, ustaliłam sobie cele spacerowe ;) Staram się chodzić co najmniej 5km dziennie, czasem jest mniej czasem więcej, ale łazimy ze Stasiem po okolicy i bijemy dystanse ;) Ponieważ najwięcej emocji wzbudza nadal mój film na Youtube bardzo intensywnie myślę o ponownym nagrywaniu, jednak jest to trochę utrudnione z powodu Stasia....no zobaczymy puki co będę siebie i Was motywować na blogu i instagramie. Zapraszam, ja znów zaczęłam biec po swoje marzenia ( no może nie biec od razu, ale truchtać na pewno), a Ty kiedy zaczynasz?  

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

dobry wieczór,
chciałbym się dowiedzieć czy Pani mail zlapacmarzenia dalej funkcjonuje?

Charlotta pisze...

Działa, oczywiście, tylko z powodu ciągłego braku czasu bardzo rzadko tam zaglądam. Ale staram się nadrobić wszystkie wiadomości ;)

Anonimowy pisze...

Prosiła bym bardzo o kontakt do Pani :)
To mój email : ewelka417@wp.pl

proszę o kontakt :)
Bardzo mi zależy :)
czekam :)

fix me pisze...

Chciałabym zaprosić do zapoznania się z moim blogiem. Jest on w dojść nietypowej tematyce, jednakże jest to moja historia, z którą chciałabym się podzielić. Nie robię tego, by wzbudzić jakieś współczucie, bo to nie o to chodzi. Sama daję sobie z tym wszystkim radę. Bardzo bym chciała, aby ten blog był dla innych oparciem, dla osób, które doskonale wiedzą o czym piszę, co czuję. W ten sposób będą mogli uchronić się przed popełnieniem najgorszych błędów…


Zapraszam : http://bol-ktorego-nie-zapomnisz.blogspot.com/